Warning: pg_result(): Unable to jump to row 0 on PostgreSQL result index 5 in /usr/home/lapti/domains/strategie.com.pl/public_html/keywords/keywords.php on line 229 Warning: pg_result(): Unable to jump to row 0 on PostgreSQL result index 5 in /usr/home/lapti/domains/strategie.com.pl/public_html/keywords/keywords.php on line 231 Warning: pg_exec(): Query failed: ERROR: syntax error at end of input LINE 1: ...wiadomosci) as ilosc FROM wiadomosci WHERE id_main_parenta= ^ in /usr/home/lapti/domains/strategie.com.pl/public_html/keywords/keywords.php on line 232 Warning: pg_result() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /usr/home/lapti/domains/strategie.com.pl/public_html/keywords/keywords.php on line 233
![]() |
|
![]() |
![]() |
![]() |
||
|
Akademia Fall Gelb Autor: Radegast I. Przygotowania.1. HolandiaPierwotny plan Hitlera inwazji na Holandię przewidywał atak spadochroniarzy na główne ośrodki kraju połączony z wystąpieniem zbrojnym V kolumny oraz uderzenie niemieckich kolumn zmotoryzowanych. Równocześnie, na ręce królowej Wilhelminy miało być złożone ultimatum w sprawie jej zgody na "pokojowy" przemarsz wojsk niemieckich przez terytorium Holandii. W myśl dyrektywy Hitlera, szef Abwehry - admirał Canaris aktywizuje działania proniemieckich organizacji dywersyjnych. Jedną z takich organizacji był, kierowany przez Antona Musseta Natonal Socialistiche Bond (NSB) - utworzony przez narodowych socjalistów holenderskich, i pochodna mu organizacja pod przywództwem Juliusa Herdtmana, zrzeszająca holendrów w Niemczech (NSBND), mająca własne grupy bojowe, utworzone na wzór SA i działające jako kluby sportowe. Nad Renem utworzono cztery obozy gdzie nacjonaliści z NSBND podlegali intensywnemu przeszkoleniu wojskowemu i dywersyjnemu. Mieli oni w przyszłości zdobyć ważniejsze strategicznie obiekty i przygotować drogę oddziałom Wehrmachtu. Jednocześnie przeszli do ofensywy szef komórki Abwehry w Hadze, Schulze-Bernet oraz współpracujący z nim niemiecki attaché wojskowy Wenniger, a także Otto Butting - kierownik organizacji zrzeszającej mniejszość niemiecką w Holandii Reichsdeutsche Gemeinshaft, liczącej ok. 3 tysięcy członków. 19 kwietnia 1940 roku, na skutek licznych wpadek niemieckich agentów oraz incydentu w Venloo (uprowadzenie agentów Intelligence Service 8 listopada 1939 r.), ogłoszono w całej Holandii stan wyjątkowy. Rozpoczęto prewencyjne aresztowania działaczy nacjonalistycznych i wśród członków mniejszości niemieckiej. Nie objęły one jednak głównych przywódców (np. Musserta) z obawy przed zaognieniem stosunków z III Rzeszą. 2. BelgiaWarunki naturalne i potężne umocnienia na granicach belgijsko-holenderskiej i belgijsko-niemieckiej stanowiły poważne zagrożenie dla powodzenia zarówno operacji "Fall Gelb" jak i planu Mansteina. Twierdze Leodium i Eben Emael, a także umocniony rejon Reduit National były wielkim utrudnieniem działań wojennych w 1914 roku i niemieckie OKW* obawiało się powtórzenia historii z I wojny. Ale Hitler miał własną taktykę. W styczniu 1940 roku wydał rozkaz przygotowania desantu powietrznego na fort Eben Emael aby otworzyć drogę przez Kanał Alberta w głąb Belgii oraz operacji desantowej na zapleczu Kanału w okolicach Maastricht. Na dowódców operacji zostali wyznaczeni Oberleutnant Witzig i Hauptmann Koch z 7. Dywizji Desantu Powietrznego. Spadochroniarze mieli otrzymać wsparcie myśliwców VIII. Korpusu Lotniczego gen. von Richthofena. Organizacje profaszystowskie i tu były postawione w stan gotowości: rekśiści walońscy Leona Degrell'a, Vlaams National Verbond (VNV) - kierowany przez Stafa de Clerqa, oraz mniejszość niemiecka, posiadająca grupy szturmowe pod przykrywką klubów sportowych. Duże znaczenie miała organizacja flamandzka Dietsche National Solidaristen van Severna, dążąca do oddzielenia Flamandii i przyłączenia jej do Holandii. Organizacje te miały siać panikę i demoralizację na tyłach armii belgijskiej. 3. FrancjaNa terytorium Francji struktura V kolumny opierała się nie tylko na siatce szpiegów i dywersantów Abwehry, ale też na części volksdeutschów i reakcyjnych kół politycznych spod znaku Pétaina i Lavala. Marzyli oni o obaleniu III Republiki i przywróceniu rządów dyktatorskich. Szukali porozumienia z Hitlerem, kosztem państw wschodnich, obawiając się rosnącej roli lewicy. Pod kierownictwem Otto Abetza powstał "Komitet francusko-niemiecki", grupujący przyszłych zdrajców Francji. Abwehra miała szeroką siatkę szpiegów również i na wyższych stanowiskach państwowych. W tej sytuacji nie można się było dziwić, iż już w przededniu wybuchu wojny wywiad niemiecki dysponował dokładnym wykazem wszystkich francuskich lotnisk wojskowych i cywilnych, arsenałów, fabryk zbrojeniowych i innych ważniejszych obiektów gospodarczych, militarnych i strategicznych. W rękach OKW znalazł się również francuski plan mobilizacyjny. II. Pięciodniowa kampania.1. HolandiaAtak na Holandię przesuwano kilkakrotnie ze względu na warunki pogodowe (z 6 na 8, a potem 10 maja). Rankiem 9 maja Hitler wydał rozkaz o postawieniu w stan gotowości wszystkich oddziałów niemieckich na zachodzie. O godzinie 20.00 został podany przez radio sygnał "Danzig". Wielka machina wojenna na zachodzie ruszyła. 10 V 1940 roku o 4.30 z lotnisk niemieckich wystartowało ponad 2 tys. maszyn, atakując holenderskie, belgijskie i francuskie lotniska, porty, węzły komunikacyjne i większe miasta. Na lotniskach zniszczono ok. 200 samolotów alianckich. O godzinie 5.35 do akcji weszły wojska Wehrmachtu. O 8.30 w ministerstwie spraw zagranicznych Holandii niemiecki ambasador złożył ultimatum, które zostało odrzucone. Pierwszą fazą natarcia było opanowanie mostów na linii Maastricht-Arnhem przez dywersantów Herdtmanna ubranych po cywilnemu lub w mundury holenderskich żołnierzy i policjantów. Jeden z mostów na Mozie został zdobyty atakiem kilku hydroplanów niemieckich, które wodowały w pobliżu jego filarów. W oka mgnieniu z maszyn wyrzucono gumowe łódki, na których popłynęły do brzegu pierwsze grupy szturmowe. W kilka chwil później, ze stojącego w pobliżu mostu statku rzecznego pod banderą szwedzką, zaczęli wyskakiwać żołnierze Wehrmachtu, wyładowując ciężki sprzęt. Jednocześnie inne grupy dywersantów hitlerowskich opanowały urządzenia systemu tam i śluz, mające w myśl planu dowództwa holenderskiego posłużyć do zatopienia terenów leżących na drodze ataku armii niemieckiej. Na terenie całej Holandii, w tym także w głębi tzw. "Twierdzy Holandia" lądowali spadochroniarze z 22. dywizji desantu powietrznego gen. von Sponecka, zajmując ważne strategicznie lotniska. Zrzucenie każdego desantu powietrznego poprzedzało silne bombardowanie lotniska przez niemieckie nurkowce (Ju87 "Stuka") i koszący atak myśliwców. Atak ten zmuszał załogi i ochronę lotnisk do zejścia do schronów. W tym czasie na murawie lotniska lądowały szybowce z desantem oraz zrzucani z Ju52 spadochroniarze. Gdy żołnierze holenderscy opuszczali schrony po zakończeniu bombardowania stawali oko w oko z wymierzonymi w nich lufami niemieckich pistoletów maszynowych. Pierwsze wieści o wtargnięciu wojsk niemieckich do Holandii dotarły do naczelnego wodza armii francuskiej, gen. Gamelina, o 5.15. O godzinie 6.30 Gamelin otrzymał oficjalną prośbę o pomoc od rządów Belgii i Holandii. O godzinie 7.00 1. grupa armii gen. Billotte'a ruszyła w głąb Belgii. Jednocześnie 7. armia francuska otrzymała rozkaz wykonania "wariantu Breda" - połączenia się z walczącymi wojskami holenderskimi. Było to po myśli generałów niemieckich. Po nagłym uderzeniu hitlerowskiego desantu powietrznego oraz grup dywersyjnych V kolumny do natarcia przeszły oddziały 18. armii gen. von Küchlera, poprzedzane czołgami 9. dywizji pancernej. Część sił niemieckich skierowała swe uderzenie na umocnioną linię Peel-Raam, a inne oddziały ruszyły w kierunku południowej części kraju na Eindhoven i Bredę. Na wszystkich odcinkach natarcia wojska niemieckie poruszały się szybko. Już w południe pierwszego dnia walki wojska prawego skrzydła 18. armii gen. von Küchlera zajęły słabo bronione północno-wschodnie prowincje Holandii, przełamując linię umocnień wzdłuż rzeki Issel. W tym samym czasie lewe skrzydło 18. armii nacierające po osi Arnhem-Rotterdam przerwało linię Peel i zmusiło wojska holenderskie do odwrotu za rzekę Waal. W tej sytuacji dowództwo holenderskie zwróciło się z prośbą do gen. Giraud o uderzenie jego oddziałów na odsłoniętą flankę wojsk von. Küchlera, ale dowódca 7. armii francuskiej odmówił, tłumacząc się oczekiwaniem na koncentrację wszystkich swoich sił, rozproszonych na pograniczu belgijsko-holenderskim. Sytuacja w powietrzu była całkowicie opanowana przez Luftwaffe. Lotnictwo anglo-francuskie nie interweniowało prawie całkowicie, a kilkadziesiąt ocalałych samolotów holenderskich nie mogło tu wiele zdziałać. W kilka dni później, jednak, dowództwo Luftwaffe stwierdziło, że straty lotnicze w walkach o Holandię wyniosły 190 maszyn (50 zestrzelonych przez lotników i 140 przez artylerię przeciwlotniczą). 11 maja wojska niemieckie dotarły do pierwszych pozycji silnie umocnionej linii holenderskiej, tzw. "linii Grebble" broniącej dostępu do "Twierdzy Holandia". W tym czasie pierwsze oddziały 7. armii francuskiej dotarły już do linii Bredy. Mimo ponowienia próśb przez Holendrów gen. Giraud i tym razem odmówił wsparcia sił holenderskich przeciwko spadochroniarzom niemieckim z 22. dywizji desantowej utrzymujących ważny most pod Mördijkiem. W kilka godzin później czołgi 9. dywizji pancernej przeszły przez most łącząc się ze spadochroniarzami. 12 maja padł Mördijk, a rankiem następnego dnia 9. dywizja pancerna rozbiła jedyną holenderską dywizję zmotoryzowaną. Również 12 maja wojska niemieckie, wspierane bombardowaniami Luftwaffe, przełamały "linię Grebble", obsadzone zostało całe wybrzeże zatoki Zuiderzee. Tempo marszu wojsk niemieckich wynosiło ok. 60 km na dobę. Wojska holenderskie cofały się na całym froncie. 13 maja rozpoczęły pośpieszny odwrót z Bredy oddziały 7. armii francuskiej, atakowane od skrzydła przez korpus pancerny gen. Höpnera. Tegoż dnia pierwsze czołgi niemieckie pojawiły się na południowym brzegu Mozy w rejonie Rotterdamu. W pobliżu Tibury (niedaleko Bredy) na południu Holandii rozbita została holenderska dywizja piechoty. Do niewoli dostał się dowodzący nią generał wraz z całym sztabem. Liczba jeńców holenderskich osiągnęła 18 tys. ludzi. 14 maja dowództwo niemieckie wezwało przez radio rząd holenderski do kapitulacji, grożąc w razie odmowy zbombardowaniem ważniejszych miast. Tegoż dnia dowództwo holenderskie, uważając sytuację na froncie za całkowicie beznadziejną rozpoczęło rozmowy kapitulacyjne z przedstawicielami armii niemieckiej. Mimo to wieczorem nad Rotterdamem pojawiło się kilkadziesiąt samolotów Luftwaffe. Ofiarą bombardowania było tego dnia ok. 30 tys. zabitych i rannych. Rankiem 15 maja królowa Wilhelmina wraz z rodziną i rządem opuściła kraj, udając się do Londynu. W kilka godzin później armia holenderska złożyła broń. Po pięciu dniach oporu, wraz ze swymi żołnierzami, poszedł do niewoli naczelny wódz armii holenderskiej. Kapitulacja oddała w ręce niemieckie pozostałą część "Twierdzy Holandia" z miastami Hilversum, Utrecht, Dotrecht, Rotterdam, Hagą oraz wybrzeże do wyspy Jeringen. Do 19 maja broniły się odcięte na wyspach zeelandzkich nieliczne oddziały żołnierzy holenderskich i francuskich. 20 maja przybył do Hagi wysłany tu przez Hitlera nowy wielkorządca Holandii, komisarz rządu Rzeszy, hitlerowiec austriacki, Reischminister dr Seyss-Inquart. 2. Belgia10 V 1940 roku południowe skrzydło grupy armii B gen. von Bocha wtargnęło do Belgii. O 5.35 wojska 6. armii gen. von Reichenau - 400 dywizji piechoty i 2 dywizje pancerne - rozpoczęły natarcie w dwóch kierunkach: z rejonu Rörmondu w kierunku na Antwerpię i z okolic Akwizgranu - na Brukselę. Pierwsze uderzenie poprzedzone było licznymi bombardowaniami lotnisk, dworców, portów i większych miast. Dopiero po trzech godzinach niemiecki ambasador przedstawił belgijskiemu rządowi ultimatum, które jednak odrzucono. 21 dywizji belgijskiej piechoty stanęło w obronie ojczyzny. W trakcie bombardowań ważnych strategicznie obiektów Belgii, na tyłach wojsk belgijskich broniących wschodniej granicy pod Kanałem Alberta zaczęli lądować spadochroniarze z grupy szturmowej kpt. Kocha, wydzielonej z 7. dywizji skoczków spadochronowych gen. Studenta. Grupa ta podzielona na trzy samodzielne oddziały, wczesnym rankiem 10 maja przy użyciu 30 szybowców desantowych zaatakowała trzy mosty belgijskie na Kanale Alberta, posiadające kolosalną wagę strategiczną. Zaskoczeni Belgowie przystąpili z miejsca do kontrataku, jednakże przewaga ogniowa Niemców zmusiła ich do odwrotu. Natychmiast po opanowaniu mostów niemieccy spadochroniarze rozminowali je i oczekiwali na przybycie posiłków - szturmowego batalionu zmotoryzowanego kpt. Flecka, uzbrojonego w lekkie szybkostrzelne działka, moździerze i miotacze ognia. Żołnierze pierwszego rzutu tego batalionu byli przebrani w belgijskie mundury, co zmyliło belgijską straż graniczną. Tym czasem główne siły 6. armii niemieckiej przełamały na całej długości belgijskie umocnienia graniczne i sforsowały Mozę i dolny bieg Kanału Alberta. 11 maja wojska gen. Reichenau wznowiły natarcie na silnie umocniony bastion belgijski. W ich rękach były już zdobyte rankiem poprzedniego dnia przez kpt. Kocha dwa ważne mosty. Wczesnym rankiem wojska niemieckie uderzyły na broniący przeprawy przez Kanał Alberta potężny fort Eben Emael. Odpowiedział im huraganowy ogień 280mm dział fortu i celne serie belgijskich cekaemów. Działa i cekaemy uciszyli dopiero spadochroniarze grupy szturmowej Oberleutnanta Witziga. Załoga 1200 ludzi została wzięta do niewoli w wyniku brawurowej, ale i doskonale przygotowanej akcji niemieckich spadochroniarzy. Ze zdobytych w ten sposób przyczółków na lewym brzegu Kanału Alberta uderzyły czołgi niemieckie z XVI korpusu gen. Höpnera, zagrażając odcięciem wszystkich sił belgijskich broniących kanału. Manewr ten zmusił 4. i 7. dywizję belgijską do odwrotu na linię Antwerpia-Namur, obsadzoną już przez idące Belgom na pomoc wojska anglo-francuskie. 14 maja wojska alianckie zostały odrzucone na całym niemalże froncie na linię rzeki Dyle. W tym samym czasie prawe skrzydło 6. armii po sforsowaniu Mozy posuwało się na Melchelen, oddziały centrum na Brukselę, a lewe skrzydło na Nivelle. Większość oskrzydlonych poprzedniego dnia fortów zespołu Liege, uchodzących za jedną z większych twierdz w Europie, skapitulowała. 3. W pułapceJak już wyżej wspomniałem 10 maja z rozkazu gen. Georgesa'a w głąb Belgii ruszyły dywizje anglo-francuskie 1. grupy armii gen. Billotte'a złożone z 7. armii gen. Giraud, Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego gen. Gorta, 1. armii francuskiej gen. Blancharda, 2. armii francuskiej gen. Mutzingera i 9. armii francuskiej gen. Corapa, która pozostawała na swoich pozycjach. Armie te nie nękane nalotami niemieckich bombowców ruszyły w kierunku rzeki Dyle i, łącząc się 12 maja z siłami belgijskimi, utworzyły nową linię obrony: Antwerpia-Louvain (Belgowie), Louvain-Wavre (Brytyjczycy), Wavre-Namur (1. armia francuska), Namur-Sedan (9. armia francuska). Niemcy nie mieli wątpliwości, że lewe skrzydło armii alianckiej wykonuje, przewidziany przez feldmarszałka Mansteina, manewr. Ponadto, odciążona po 15 maja, 18. armia von Küchlera mogła wzmocnić nacierającą z północy i centrum Belgii 6. armię. Na całej linii Dyle rozgorzał zacięty bój. 4. Ardeńska niespodzianka10 maja o godzinie 5.35 rano przeszły do natarcia dywizje grupy armii A gen. von Rundstedta (4., 12. i 16. armia i zgrupowanie pancerne gen. von Kleista), którym plan Mansteina powierzył zadanie głównego miażdżącego ciosu. 4. armia wraz z korpusem pancernym gen. Hotha przerwały pozycje graniczne bronione przez kawalerię belgijską i strzelców ardeńskich, forsując rzekę Ourthe, i już 13 maja osiągnęły Mozę na północ od Dinant. Jednocześnie do natarcia przeszła 12. armia poprzedzona czołgami Guderiana. Dywizje pancerne ze zgrupowania von Kleista miały za zadanie przełamać francuskie linie obronne pod Sedanem po przejściu terytorium Luksemburga i południowej Belgii, przy czym XIX. korpus gen. Guderiana posuwać się miał na Sedan, XLI. korpus gen. Reinhardta - na Monthermé i Mézieres, 14. korpus piechoty zmotoryzowanej - za rzekę Mozę w rejonie Dinant. Chcąc zapewnić sobie szybkie sforsowanie terytorium Wielkiego Księstwa Luksemburg, Niemcy rzucili do akcji dywersantów spod znaku V kolumny. W momencie natarcia Wehrmachtu na teren państwa wszystkie połączenia telefoniczne zostały zerwane. Ważne obiekty strategiczne zostały zajęte i zabezpieczone przez oddziały Luxemburger Volksjugend. Inne grupy dywersantów w błyskawicznym tempie usunęły ustawione na wszystkich drogach i szosach zapory przeciwczołgowe, mogące zahamować marsz wojsk niemieckich. Czołgi XIX. korpusu pancernego już ok. godziny 12.00 wkroczyły na tereny Belgii w rejonie Arlon, gdzie natknęły się na kilka zniszczonych mostów i uszkodzoną główną drogę. Po rozbiciu broniących się rozpaczliwie belgijskich strzelców ardeńskich i naprawieniu zniszczeń 11 maja czołgi Guderiana ruszyły dalej w zalesione i bezdrożne górskie pasmo Ardenów. 12 maja dywizje Guderiana wkroczyły na ziemię francuską na północ od Sedanu. W kilka godzin później gen. Guderian otrzymał rozkaz natychmiastowego uderzenia na Sedan. Nie czekając na podciągnięcie pozostałych w tyle jednostek piechoty i artylerii, wieczorem 12 maja dzięki atakowi 1. i 10. Dywizji pancernej zdobywa odcinek Namur-Sedan wraz z historyczną twierdzą Sedanem. 13 maja o godzinie 15.05 rozpoczyna się historyczna bitwa pod Sedanem. Przeprawy rzeki Mozy (która miała w tym miejscu szerokość 60 metrów i dużą głębokość) broniły gęste zwoje drutów kolczastych, rowy strzeleckie, wzmocnione betonowymi schronami bojowymi, rozmieszczonymi co 20 metrów i uzbrojonymi w cekaemy i działka przeciwpancerne. Za tą pierwszą linią obronną ciągnęły się następne. Mimo, że zadanie wydawało się trudne, masowe użycie stukasów i ciężkiej artylerii niemieckiej całkowicie sparaliżowało obronę Francuzów. O godzinie 17.30 rozpoczęto przeprawę i około 23.00 na południowym brzegu Mozy został zdobyty dwudziestokilometrowy przyczółek o szerokości 16km. 14 maja pod Montherme przeprawiły się czołgi XLI. korpusu gen. von Reinhardta, a pod Houx - czołgi dywizji pancernej gen. Rommla. Front francuski na Mozie przestał istnieć, a jego wojska uciekały w popłochu uciekały w popłochu wraz z ludnością cywilną. Nad zatłoczonymi drogami pojawiały się często myśliwce i lekkie bombowce Luftwaffe. Podejmowane 14 maja próby odbicia zachodniego brzegu Mozy były bezowocne, a 15 maja zostały unicestwione ostatnie próby zniszczenia niemieckiego klina pancernego. 14 maja w sześćdziesięciokilometrowy korytarz utworzony przez czołgi Guderiana, Rommla i Reinhardta ruszyła potężną ławą zmotoryzowana piechota niemiecka pod dowództwem gen. Lista, dysponująca ponad 40 tys. pojazdów mechanicznych. Dnia 15 maja sztab francuski wydał 9. armii rozkaz odwrotu na linię rzeki Aisne. Nękane przez czołgi niemieckie, resztki 9. armii traciły sprzęt, ludzi, łączność, a przede wszystkim morale. Dowództwo 9. armii zostało przekazane gen. Giraudowi, lecz armia ta rankiem 16 maja przestała istnieć. W kilka dni później do niewoli dostał się sam Giraud. Stukilkudziesięciokilometrowy odcinek frontu, będący dotąd strefą 9. armii, stał otworem przed prącymi na zachód coraz to nowymi dywizjami niemieckimi. Tymczasem do nowego ataku ruszyły, działające w północnej Belgii, połączone siły 6. i 18 armii grupy armii B generała von. Bocha, zmuszając wojska alianckie 18 maja do wycofania się z linii rzeki Dyle na linię Skaldy. 17 maja wojska niemieckie zajęły Brukselę, a w dzień później Antwerpię. Wieczorem 15 maja czołgi XIX. korpusu pancernego gen. Guderiana, zamiast kontynuować swój marsz w linii prostej w kierunku Paryża, skręciły nagle na zachód. 18 maja czołg niemieckie były już w Amiens, co wywołało istną panikę w sztabie gen. Gamelina. Niemcy szli ciągle naprzód. 20 maja gen. Guderian zajął Abbeville, kierując się teraz na północ - na Etaples. 22 maja czołgi XIX. korpusu osiągnęły wybrzeże kanału La Manche, biorąc szturmem port Boulogne i 23 maja port Calais. Pierwszy etap kampanii był już zakończony. Całe lewe skrzydło aliantów, składające się z ich najlepszych jednostek, znalazło się w olbrzymim worku, w którym obok rozbitych 1. i 7. armii francuskich znalazło się również 12 dywizji Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego oraz ocalałe oddziały armii belgijskiej, a więc ogółem ok. 40 dywizji. 16 maja gen. Gamelin i premier Reynaud wysyłają depeszę do premiera Churchilla z prośbą o maksymalne wsparcie. W kilka godzin później zwołane zostało nadzwyczajne posiedzenie Najwyższej Rady Sprzymierzonych z udziałem premierów Churchilla i Reynauda, ministra obrony Daladiera oraz naczelnego wodza armii francuskiej gen. Gamelina (18 maja odwołany ze stanowiska przez rząd francuski). Przeciekające z gmachu Quai d'Orsay wiadomości, mówiące o możliwości szybkiego opuszczenia Paryża przez Radę i beznadziejnej sytuacji, wywołują panikę w mieście. Reynaud wygłasza przez radio przemówienie, w które już sam nie wierzy: Rozpowszechniane są najbardziej bezsensowne plotki. Mówi się, iż rząd postanowił opuścić Paryż. To kłamstwo. Mówi się, iż wróg dysponuje nową i niezwyciężoną bronią, a tym czasem nasi lotnicy okryli się chwałą, nasze ciężkie czołgi deklasują czołgi niemieckie tego samego typu. Mówi się, iż wróg jest w Reims, mówi się, że jest w Mieux, a tym czasem jedyne, co udało mu się osiągnąć, to utworzenie na południe od Mozy szerokiego, który nasze dzielne oddziały usilnie likwidują. Teraz naczelnym zadaniem jakie stanęło przed nowo powołanym wodzem naczelnym, gen. Weygandem, było przywrócenie ciągłości frontu, i związane z tym ocalenie odciętych przez Niemców armii. 21 maja gen. Weygand ląduje w kotle flandryjskim, na lotnisku w Ypres. Rozmawia z królem belgijskim, którego wojska osłaniały od wschodu oddziały anglo-francuskie, mające uderzyć na południe. Później Weygand spotkał się również z gen. Billote'em, wydając mu rozkaz natarcia możliwie jak największymi siłami skoncentrowanymi na froncie Arras-Cambrai. Do spotkania z dowódcą Brytyjskiego Korpusu, gen. Gortem, nie doszło, gdyż gen. Weygand, przestraszony informacjami o zniszczeniu lotniska w Ypres, odpłynął do Cherbourga. Nacierające w błyskawicznym tempie (50km na dobę) czołgi niemieckie od nie mogącej nadążyć za nimi własnej piechoty, co doprowadziło do powstania długiego i wąskiego klina pancernego z całkowicie niemalże nie zabezpieczonymi skrzydłami. O fakcie tym wiedzieli zarówno sami Niemcy jak i też gen. Weygand, opracowując swój plan kontruderzenia. Plan Weyganda zakładał zadanie jednoczesnego uderzenia z północy na południe przez siły odcięte we Flandrii oraz z południa na północ - przez wojska 3. grupy armii gen. Bessona. Pierwszą próbę realizacji tej, tak niebezpiecznej dla Niemców, koncepcji podjął 19 maja ówczesny dowódca 4. francuskiej dywizji pancernej płk Charles de Gaulle. 19 maja czołgi dywizji nacierają na północ od Laon, zatrzymuje je jednak ciężka artyleria niemiecka. Początkowe sukcesy świadczą o realności plany Weyganda, jednak gnuśność i niezdecydowanie dowództwa francuskiego, a także brak wiary w zwycięstwo, przekreśliły szansę udania się całej operacji. Mimo, że plan ten opracowany został już 19 maja, do jego realizacji przystąpiono, niejednocześnie i przy użyciu znacznie mniejszych sił niż zaplanowano, dopiero 21 maja. Tegoż dnia do natarcia ruszyły z północy na południe siły brytyjskie, złożone z dwóch batalionów czołgów, dwóch batalionów piechoty, dwóch baterii dział polowych, dwóch baterii dział przeciwpancernych. Jednostki te uderzyły w nieosłonięte skrzydło dywizji pancernej gen. Rommla. Niemcy cofali się, oddając miejscowość po miejscowości. Po rozbiciu baterii dział pancernych Rommla, natarcie czołgów brytyjskich wzbudziło panikę w rzuconych do kontrataku oddziałach dywizji SS "Totenkopf". Ponieważ jednak na innych odcinkach frontu panował spokój, zmęczone samotną walką czołgi brytyjskie, po rozbiciu jeszcze jednej grupy czołgów Rommla, zawróciły do Arras, pędząc przed sobą ponad 500 jeńców niemieckich. Dopiero 22 maja do natarcia przeszły jednostki 1. grupy armii francuskiej i to zaledwie w sile dwóch pułków. Odparto za rzekę Sensée oddziały 32. niemieckiej dywizji piechoty, ale około godziny 21.00 dowódca 1. armii francuskiej nakazał natychmiastowy odwrót, na skutek błędnych informacji o niemieckich posiłkach. W związku z fiaskiem obu uderzeń, gen. Weygand, wyznaczył nowy termin na 24 maja, ale już w nocy 23/24 oddziały belgijskie i francuskie rozpoczęły odwrót, oddając miasto Arras. 25 maja nowy dowódca 1. grupy armii francuskiej gen. Blanchard (w zastępstwie rannego Billotte'a) zameldował naczelnemu dowództwu o niemożności wykonania przez jego oddziały operacji, przewidzianej w planie Weyganda. Wojska alianckie frontu flandryjskiego zagrożone od północy i wschodu atakiem jednostek 18. i 6. armii niemieckiej, a od zachodu i południa przez czołgi Rommla, Reinhardta i Guderiana, rozpoczęły pośpieszny odwrót w kierunku Dunkierki - ostatniego portu, jaki pozostał im nad kanałem La Manche. Wówczas Francuzi próbują kontratakować na innych odcinkach, lecz załamują się pod naporem, nadciągających wciąż nowych sił niemieckich. Podczas gdy dowództwo francuskie snuło plany kontrofensywy, która zmieniłaby radykalnie sytuację na froncie lord Gort - dowódca Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, wraz ze swoimi generałami, myślał o jak najszybszym dotarciu do wybrzeża kanału La Manche i opuszczeniu niegościnnego kontynentu. Rankiem 19 maja wysłał zaszyfrowaną depeszę do Londynu, na ręce ministra wojny, Anthony Edena, prosząc o pozwolenie na rozpoczęcie manewru, przygotowującego Brytyjski Korpus Ekspedycyjny do ewakuacji. Koncepcja Gorta uzyskała już po kilku dniach oficjalną aprobatę Churchilla. W nocy 23/24 maja Gort rozpoczął odwrót swych wojsk spod Arras, przerywając, bez powiadomienia o tym swych francuskich sojuszników, tak pomyślnie zapoczątkowaną ofensywę. 5. Kapitulacja króla Belgów24 maja armia belgijska, chroniąca od północy wojska aliantów w kotle flandryjskim, stała się obiektem wielogodzinnych bombardowań. Wiele jednostek uległo panice. 25 maja Niemcy rozpoczęli natarcie na rzece Lys pod Menin, wbijając głęboki klin pancerny, między oddziały Anglików i Belgów, posuwający się szybko na Ypres. W tej sytuacji dowództwo belgijskie zwróciło się do Anglików o pomoc. Ci jednak odmówili kierując wszystkie swoje siły do Dunkierki. W nocy 26/27 maja czołgi niemieckie forsują kanał Bassée i nacierają na Lille. 27 maja Francuzi otrzymują meldunek od Belgów, że ich sytuacja jest beznadziejna. O godzinie 23.00 król belgijski Leopold wyraża zgodę na bezwarunkową kapitulację - ok. 500 tys. armia belgijska idzie do niewoli. 6. Ostateczny odwrótSytuacja osaczonych we Flandrii wojsk anglo-francuskich, składających się z dwunastu dywizji Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego oraz 10. i 18. armii francuskich, stała się, po kapitulacji Belgów całkowicie beznadziejna. Wojska te ściśnięte na maleńkim skrawku ziemi o szerokości 50 km, liczyły swe ostatnie godziny. 28 maja lord Gort, po skomunikowaniu się z Londynem, wydał swoim wojskom rozkaz opuszczenia swoich pozycji obronnych pod Lille i wycofania się do samej Dunkierki. O godzinie 11.00 Gort powiadomił o swojej decyzji dowódcę armii francuskiej gen. Blancharda, który wydał w godzinę później analogiczny rozkaz swoim wojskom. Rozkaz ten mogły wykonać jedynie jednostki 12. i 32. francuskich dywizji piechoty i korpusu kawalerii. Pozostałe oddziały 16. armii złożone z sześciu dywizji, a znajdujące się jeszcze na południowym brzegu rzeki Lys, nie zdołały się już przebić przez pierścień niemiecki, który zamknął się wokół nich po opanowaniu przez czołgi niemieckie, opuszczonych przez Anglików mostów. Oddziały te po zaciekłej walce pod Lille zostały zmuszone do złożenia broni 1 czerwca. Wojska gen. Gorta rozpoczęły ewakuację. Już 26 maja wydany przez admiralicję brytyjską rozkaz do rozpoczęcia "operacji Dynamo" puścił w ruch potężną machinę floty angielskiej. Oprócz jednostek wojskowych, do Dunkierki ruszyła olbrzymia armada najróżniejszych cywilnych jednostek morskich i rzecznych. 27 maja wojska anglo-francuskie, broniące dostępu do Dunkierki, obsadziły półkolistą linię obrony wokół portu. W tym dniu, w okolicy Le Paradis esesmani biorą do niewoli 99 jeńców z rozbitego Royal Norfolk Regiment. Okrążeni Anglicy poddają się, mimo to na rozkaz SS-Obersturmbannführera Fritza Knöhleina, hitlerowcy masakrują jeńców ogniem karabinów maszynowych. Pod osłoną 800 myśliwców RAF-u pierwsze transporty żołnierzy brytyjskich zaczęły opuszczać Dunkierkę. Sytuacja nie była jedna bezpieczna. Na Dunkierkę szły pełną parą czołgi dywizji pancernych Guderiana, spieszące tu po zdobyciu Boulogne i Calais. Nad portem szalały bez przerwy eskadry junkersów, henkli i meserszmitów, ostrzeliwując i bombardując pozycje wojsk anglo-francuskich oraz statki ewakuacyjne. Ze wzgórz położonych na zachód od Gravelines, prowadziły nieustanny ogień na Dunkierkę działa, ustawionych tam baterii niemieckich. 29 maja flotylla została poważnie wzmocniona przybyciem okrętów francuskich. Mglista i deszczowa pogoda ułatwiała ewakuację. 30 maja ewakuowanych zostało 54 tys. ludzi. W sztabie alianckim zadawano sobie jednak pytanie, dlaczego niemiecka piechota i czołgi nie atakują ewakuujących się. Nie wiedziano, że wydany 25, maja specjalny rozkaz Hitlera wstrzymał natarcie wojsk niemieckich na Dunkierkę, zakazując im przekroczenie rzeki Aa. "Dunkierkę należy pozostawić lotnictwu -- stwierdzał rozkaz. -- Trzymać linię kanału La Manche. Przerwę w działaniach wykorzystać dla naprawy sprzętu". Jednak nacisk piechoty niemieckiej, wspieranej przez lotnictwo i artylerię wzmagał, się. 30 maja przyczółek Dunkierki skurczył się już tylko do niewielkiego skrawka ziemi o długości 24 i szerokości 16 km. Rzucenie do walki kilkuset samolotów RAF-u spowodowało lekkie zelżenie nacisku Luftwaffe. 31 maja Dunkierka była już jednym wielkim dymiącym gruzowiskiem. Ponadto podciągnięcie przez Niemców na obie flanki Dunkierki kilku baterii artylerii nadbrzeżnej, których ogień uniemożliwiał statkom alianckim przybijanie do mola zewnętrznego i utrudniał akcję. Jedyną przystanią stała się plaża, do której dostęp był możliwy tylko na kilka godzin przypływu. W czasie ewakuacji nie brakowało starć między sojusznikami. Dowódca wojsk brytyjskich, Gort, wydał rozkaz marynarzom angielskim zabierania wyłącznie Brytyjczyków, a co więcej - wyrzucania do morza załadowanych już żołnierzy francuskich, by w ten sposób zrobić miejsce dla żołnierzy Jego Królewskiej Mości. W tej sytuacji, rankiem 2 czerwca ostatni Brytyjczycy opuszczają Dunkierkę i mimo, tego, że pozostało tu jeszcze 40 tys. Francuzów, flota brytyjska przerywa akcję ewakuacyjną. W dniach od 26 maja do 4 czerwca ewakuowanych zostało z Dunkierki na wyspy brytyjskie ok. 350 tys. żołnierzy, w tym 115 tys. Francuzów i Belgów. W południe 4 czerwca Niemcy wkroczyli wreszcie do Dunkierki, biorąc do niewoli pozostałych 30 tys. żołnierzy francuskich z oddziałów osłonowych. W ręce niemieckie wpadło ty 2400 dział, 700 czołgów, 130 tys. samochodów ciężarowych, a spośród 900 statków, biorących udział w "Operacji Dynamo", zatopiono 226, a także 6 niszczycieli. Myśliwce Luftwaffe zestrzeliły 180 samolotów RAF-u. Cel strategiczny planu Mansteina został w pełni zrealizowany. Z dalszej akcji wyeliminowanych zostało 18 dywizji holenderskich, 21 belgijskich, 12 angielskich i około 30 francuskich. Do niemieckiej niewoli dostało się ok. 1,2 miliona jeńców. Druzgocąca klęska we Flandrii wstrząsnęła do głębi Francją. Szukano winnych w armii. Po dymisji gen. Gamelina, zwolnionych zostało ze swych stanowisk 15 innych generałów francuskich. Większości z nich grożono sądem wojennym, ale na to było już za późno. * - Oberkommando
der Wehrmacht - Naczelne
Dowództwo Sił Zbrojnych (Wehrmachtu).
Bibliografia:
Franciszek Bernaś "Na podbój świata", Ludowa
Spółdzielnia Wydawnicza 1963r.
|