[rysunek] [rysunek]  
Logo Mapa

  [rysunek]  
Strona główna
Autorzy
O stronie
Regulamin
Pobór
Faq
Stratedzy
  
Aktualności
Akademia
Taktyka i strategia
Armie świata
Technika
Zbrojownia
Słynne postacie
Odznaczenia
Terroryzm
Galeria
Kantyna
Leksykon
Biblioteka
Forum dyskusyjne
Linki
 
     




Copyright © 1997 - 2002
Cybernetyczna Gildia Strategów.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
All rights reserved.
Hosting: Dualcore.pl

Sponsor:
Program do pożyczek

Blog technologiczny

Słynne postacie

Michel Ney (1769-1815)

Autor: hamilkar

Michel Ney (1769-1815), Marszałek Francji (1804), ks. Elchingen (1808) i Moskwy (1813)
Odznaczenia: Legia Honorowa, Portugalski Order Chrystusa

Mówi się często, że każdy żołnierz nosi w plecaku buławę marszałkowską. Chociaż nie zawsze to powiedzenie się sprawdza, to w przypadku Michel'a Ney'a znalazło swoje potwierdzenie. Michel Ney jako jeden z trzech marszałków napoleońskich (byli to jeszcze tylko Augereau i Lannes) pochodził z plebsu. Dokładnie mówiąc, urodził się 10 stycznia 1769 roku w miejscowości Sarrelouis (Lotaryngia). Jego ojciec był bednarzem. Od najmłodszych lat "...jedynym marzeniem, hobby, idee fix Neya było dążenie do sławy. Sławy wojennej, rzecz prosta."1 W wieku lat 19, porzuciwszy uprzednio spokojną pracę w biurze notarialnym, wstąpił 6 grudnia 1788 w Metzu do pułku huzarów Colonel-General (póżniejszy 4 Pułk Huzarów armii Napoleona), pułku specjalnie stworzonego dekretem królewskim z 31 lipca 1779 dla diuka de Chartres.

Podczas Rewolucji Ney walczy na granicach Francji. W 1792 roku otrzymuje patent oficerski i stopień podporucznika a w 1794 posiada już szlify kapitańskie. 31 lipca 1794 roku, służąc w Armii Sombry i Mozy, zostaje adiutantem dowódcy szwadronu, głównie w dowód uznania za wzięcie do niewoli pod Louvain nieprzyjacielskiego generała. Awansuje szybko. 15 października tegoż samego roku zostaje dowódcą brygady.

Podczas kampanii niemieckiej 1796 roku Ney zdobywa na czele swoich oddziałów Wuerzburg i Pforzheim. 1 sierpnia tegoż roku zostaje promowany do stopnia generała brygady w wieku 27 lat. Żołnierze uwielbiają go, zwąc "czerwonowłosym lwem" czy też po prostu "Rudzikiem", wszystko to z powodu koloru włosów. On sam, w wydanej już nieco później, instrukcji dla żołnierzy pisał, że "Nasi żołnierze winni być pouczani o przyczynie każdej wojny. Tylko wtedy możemy oczekiwać od nich cudów bohaterstwa, gdy akcja zaczepna jest usprawiedliwiona. Niesprawiedliwa wojna jest wstrętna dla charakteru prawdziwego Francuza."2 W 1797 szarże jego huzarów przyczyniły się do zwycięstw pod Neuwied i Dierdorf. W 1798 na czele 150 ludzi, używając "sposobu" zdobywa Mannheim. 28 marca 1799 roku Ney zostaje mianowany generałem majorem (gen. dywizji). Po wielu bohaterskich wyczynach w Armii Dunaju zostaje tymczasowym dowódcą Armii Renu. Nieco później, dowodząc dywizją w korpusie generała Lecourbe'a, dowiaduje się o wydarzeniach 18 brumaire'a.

Taki zwrot polityczny nie spodobał się Ney'owi, który był zdeklarowanym republikaninem. Niemniej jednak podporządkował się powstałemu Konsulatowi. 3 grudnia 1800 roku stał się dla Michel'a Neya dniem przełomowym. W tym to bowiem dniu Armia Renu pod dowództwem marszałka Moreau rozgromiła armię austriacką pod Hohenlinden. Ney odznaczył się w tej bitwie atakując centrum ugrupowania wroga i biorąc do niewoli 10000 jeńców oraz zdobywając 87 armat. Po bitwie, generał Moreau uścisnął go na oczach żołnierzy a Napoleon Bonaparte zwrócił na niego swoją uwagę... Po wojnie, głównie za sprawą Napoleona, Ney bierze za żonę przyjaciółkę Hortensji de Beauharnais, Aglae z domu Auguie a niedługo potem z rąk Pierwszego Konsula otrzymuje funkcję ambasadora w Szwajcarii.

W roku 1803 Napoleon mianował Ney'a dowódcą wojsk znajdujących się w obozie Compiegne, a od grudnia tegoż roku w Montreuil-sur-Mer, i składającego się z trzech dywizji piechoty, dywizji jazdy i artylerii. To z tych wojsk powstanie VI Korpus Wielkiej Armii. Obóz gen. Ney'a, razem z innymi obozami wojskowymi jak np. obóz gen. Soulta w Saint Omer ze sztabem w Boulogne-sur-Mer, był umieszczony nad Kanałem La Manche w ramach przygotowań do inwazji na Anglię. 22 nivose'a roku XII (13 stycznia 1804) w korespondencji pomiędzy Bonapartem a gen. Berthier, nazwano bardzo wymownie wojska zgromadzone nad kanałem - "Wielką Armią Oceanu"... Wróćmy jednak do generała Ney'a. Po raz ostatni nazywam go generałem. 18 maja 1804 roku Napoleon zostaje Cesarzem Francuzów a dzień później mianowanych zostaje 18 marszałków - 14 tytularnych i 4 honorowych.

"Marszałkowie uważani byli za 'kuzynów' cesarza i tak też tytułował ich w korespondencji. Mieli prawo do tytułu monseigneur, a zwracano się do nich per 'panie marszałku'. Witano ich jedenastu wystrzałami armatnimi, ale gdy przybywali tam, gdzie sprawowali komendę - wystrzałów było trzynaście"3 .Jednym z wyróżnionych był Michel Ney, syn bednarza z Sarrelouis. Nie miejsce tutaj na dokładne opisywanie wszystkich nowo mianowanych marszałków. Wystarczy jedynie powiedzieć, że wśród tych których mianowano w 1804 roku byli Nicolas Davout, Alexandre Berthier czy Jean Lannes; dowódcy którzy zasłynęli potem na kartach historii wojen napoleońskich.

Po bitwie morskiej pod Trafalgarem (21 października 1805) prysnęły raczej ostatecznie nadzieje dokonanie desantu na Wyspy Brytyjskie. Rozwiał je adm. Nelson, który rozbił połączoną flotę francusko-hiszpańską pod dowództwem adm. Villeneuve. W tym czasie jednak trwała już wojna na kontynencie, której uczestnikami były Francja z jednej strony a z drugiej Austria i Rosja. Napoleon szybkim manewrem przerzucił trzon swych wojsk znad obozu w Bolougne do Bawarii i potem do Austrii. Z VI Korpusem ruszył także marsz. Ney. Zanim Cesarz przyjmie 20 października słynną kapitulację austriackiego gen. Mack'a pod Ulmem, chwilę tryumfu będzie święcić Ney. 14 października na czele dwóch dywizji VI Korpusu, pomimo silnego ognia austriackiego, atakuje i zajmuje ważny z operacyjnego punktu widzenia most w Elchingen. Wojska francuskie zdobywają tu 1800 jeńców, 6 dział i 2 sztandary wroga. Napoleon będzie pamiętać o tym wyczynie. W 1808 roku mianuje marszałka Ney'a ks.Elchingen. To jednak cała sława którą zyskał marsz. Ney w kampanii 1805 roku. W bitwie pod Austerlitz (2 grudnia 1805) zastąpią go inni.

On sam mając za zadanie ubezpieczać Wielką Armię od południa przed nadciągającym arcyksięciem Karolem, będzie musiał czekać na następną wojnę. Taka niebawem się nadarzy... 14 października 1806 (wojna z Prusami) Ney na czele VI Korpusu bierze udział w bitwie pod Jeną. "Rudzik" rzuca się w ogień walki, jednakże pod Vierzehnheiligen zostaje okrążony. Z opresji ratuje go marsz. Lannes i V Korpus. Cóż, chociaż Napoleon powie później podczas kampanii rosyjskiej że "..wolałbym stracić trzysta milionów franków z własnej szkatuły, niż Ney'a! To najwaleczniejszy z walecznych!", to zdawał sobie jednak sprawę z tego, iż Ney nie jest zdolny do samodzielnego, skutecznego dowodzenia. Zgrzyt pod Jeną nie zraził marszałka. Następnego dnia zdobywa Erfurt a parę dni później, po 24 godzinnym oblężeniu Magdeburg. Kilka miesięcy później Napoleon walczy z Armią Rosyjską, sojusznikiem niedawno zdruzgotanych wojsk króla Prus. Ney'owi nie udało się dotrzeć na czas pod Pruską Iławę (8 luty 1807), ale pod Guttstadt stawił czoła 70.000 Rosjan mając tylko 14.000 swoich. W bitwie, która przyczyniła się do zakończenia wojny 1807 roku - pod Frydlandem (14 czerwca 1807), Napoleon powierzył Ney'owi zadanie oskrzydlenia od południa armii Bennigsena. Ostateczny cios miał zadać Victor.

Jak pisze gen. Mosor w swojej "Sztuce wojennej w warunkach nowoczesnej wojny": "Ney rozpoczął właściwą bitwę, uderzając na skrzydło przy wsparciu ognia większości artylerii stojącej na prawym skrzydle Lannesa. Ponieważ wdzieranie się tej grupy na skrzydło nieprzyjaciela zaczęło stopniowo utykać z powodu poprzecznego ognia artylerii rosyjskiej, strzelającej z wschodniego brzegu rzeki, przeto Napoleon wsparł grupę Neya i poderwał ją na nowo przez natarcie dywizji Duponta, wziętej z masy przełamującej. Z chwilą gdy powodzenie Neya wyraźnie się zaznaczyło, uderzył Victor, a w ślad za tym hasłem całość grupy wiążącej przeszła również do decydującego natarcia."4

W latach 1808- 1811, Michel Ney walczył w Hiszpanii i Portugalii. Tutaj Ney cierpiał będąc zmuszony współdziałać z marszałkami Masseną i Soult'em. Trzeba powiedzieć jasno, że Ney ich nie znosił. Oprócz tego, że nie chciał przyjmować rozkazów od nikogo innego prócz Cesarza, to był po prostu, obok Davout'a, najuczciwszym z marszałków Napoleona. W przeciwieństwie do Masseny nie był łupieżcą wojennym. Oczywiście, gdy marsz. Massena był w odwrocie przed następującym mu na pięty Wellington'em, Ney osłaniał ten odwrót z 6.000 swoich ludzi, ale gdy tenże Massena przysłał Ney'owi, jako podarunek, lunetę zrabowaną w uniwersytecie w Coimbrze, ten zwrócił ją z uwagą iż nie przyjmuje kradzionych rzeczy. Przez to że Ney walczył w Hiszpanii, nie wziął udziału w wojnie 1809 roku z Austrią. Nie szkodzi.

Jego czas miał jeszcze nadejść. W marcu 1811 Napoleon wezwał go do Francji. Odtąd będzie przygotowywał wojska cesarskie do wyprawy na Rosje... 22 czerwca 1812 roku rozpoczęła się wojna z Rosją. Olbrzymia armia Napoleona przekroczyła granicę państwa Alexandra I. Według obliczeń Mariana Kukiela liczyła ona 672.000 ludzi z czego 612.000 weszło do walki. Była to jednakże zbieranina żołnierzy z całej Europy, nie zawsze chętnych do oddawania życia za Cesarza Francuzów. Zaczęło się nie najlepiej. Zawaliła intendentura. Pomimo urodzaju, bardzo szybko zaczęło brakować żywności i paszy dla koni. Gdy zaczęło brakować koni pojawiły się kłopoty a taborami, ambulansami, odzieżą...O drugiej nad ranem 23 czerwca Cesarz, odziany symbolicznie w polski mundur, udał się na rekonesans brzegu Niemna. "Blisko brzegu między kopyta rumaka wpadł zając (!), koń potknął się i wyrzucił cesarza z siodła. W nocnej ciszy rozległ się głos z cesarskiej świty:
-Zły to znak. Rzymianin cofnął by się!..." 5

Głównodowodzący armii rosyjskiej - Barclay de Tolly postąpił bardzo roztropnie. Zaczął się wycofywać. Chciał wciągnąć wojska Napoleona w głąb samej Rosji, ze wszystkimi przykrymi dla najeźdźcy skutkami. Plan był dobry i zdawał egzamin. Rosjanie się cofali a wojska Cesarze powoli się rozprężały. Mnożyły się dezercje; w przeważającej części wśród żołnierzy Austriackich, Pruskich i Hiszpańskich. Niemniej jednak Francuzi parli do przodu, wygrywając prawie wszystkie drobne starcia z wojskami rosyjskimi. W nocy 18 sierpnia po wściekłych atakach dywizji Ney'a, Davout'a i Poniatowskiego padł Smoleńsk, a Barclay wycofał się na Moskwę. To wycofanie się miało duży wpływ na dalsze losy kampanii. Chociaż defensywna strategia Barclay'a była słuszna, to wywoływała w wysokich sferach rosyjskich oburzenie i uczucie wstydu. Kozacki ataman Płatow, miał nawet powiedzieć, iż już nigdy nie założy zhańbionego rosyjskiego munduru. Car wreszcie uległ naleganiom i zmienił naczelnego dowódcę. Został nim Michał Kutuzow. Jemu też podobała się koncepcja Barclay'a, ale zmuszony przez, dzisiaj powiedzielibyśmy, "opinię publiczną" wydał bitwę Napoleonowi. Do historii przeszła ona jako bitwa pod Borodino (7 wrzesnia 1812).

Była to jedna z najkrwawszych bitew w dziejach ludzkości. Napoleon przesiedział tą bitwę zmożony gorączką. Nadeszła pora marszałka Michel'a Neya. Był on tym, który zastąpił "boga wojny". Pod Borodino trzeba było nie tyle geniuszu strategicznego, co szalonej odwagi i uporu. Nikt nie miał bardziej tych cech rozwiniętych niż "Rudzik". Raz po raz, nie zważając na grad kul, żując tytoń prowadził ataki na centralną pozycję wojsk rosyjskich - Wielką Redutę Rajewskiego. Po kilku godzinach szturmu, gdy głęboki okop przed Wielką Redutę zasypały ciała poległych żołnierzy obu stron tak, że przestał być głębokim okopem, gdy generał Bagration skonał podzieliwszy los tysięcy swoich żołnierzy, Ney'owi zaczynało brakować batalionów. Wysłał więc posłańca do Cesarza z prośbą o użycie Gwardii Cesarskiej. Gwardii nie otrzymał. Przybyła jednak ciężka kawaleria - kirasjerzy generała Caulaincourt'a a także piechurzy generała Lanabere. Generałowie polegli, ale Wielka Reduta padła. Rosjanie byli w odwrocie. I znów francuzcy marszałkowie proszą Napoleona o użycie Gwardii. Ten długo się waha..., wtem słyszy, szepczący mu do ucha, głos dowódcy Gwardii marsz. Bessieres'a:
-Sire, jesteś tak daleko od domu...

To zadecydowało. Rosjanie zostali pobici ale nie zniszczeni. Ney, zawsze posłuszny rozkazom cesarskim, teraz szalał i przeklinał. Za niespełna trzy lata, pod Waterloo, przypomni Napoleonowi Borodino, gdy Cesarz będzie żegnał idące do walki bataliony Gwardii Drouot'a:
"-Gdybyś użył gwardii pod Borodino, Sire, nie musiałbyś używać jej dzisiaj." 6

Napoleon zajął Moskwę ale stało się jasne, że kampania została przegrana. Resztki Wielkiej Armii musiały się jednak jeszcze wycofać do Francji. I znowu pierwsze skrzypce grał Michel Ney. Ney i Polacy, którzy jako jedyni (oprócz Gwardii) zachowali morale i byli postrachem Kozaków, szarpiących wycofujących się Francuzów. Pod Krasnoje, 800 żołnierzy polskich i francuskich, pod dowództwem Ney'a stoczyło zwycięski bój z 6.000 kozaków Płatowa. Do ostatka bohater spod Borodino osłaniał wycofujące się resztki świetnej niegdyś armii. Ostatni akt dramatu rosyjskiego rozegrał się u wrót wileńskiej bramy Kowna. Tutaj to Ney i czterej żołnierze, którzy nie uciekli w obliczu nieprzyjacielskiego ataku, ostrzeliwali się z porzuconych przez dezerterów karabinów. W końcu jednak i oni musieli się wycofać... Ney był jednym z ostatnich Francuzów który opuścił rosyjską ziemię. W tym miejscu pozwolę sobie jeszcze raz sięgnąć do "Cesarskiego Pokera" pana Łysiaka, który opisał to słowami historyka A.G. Macdonnella:
"14 grudnia 1812 roku o godzinie ósmej wieczorem ostatni żołnierz francuski z Wielkiej Armii, liczącej sześćset tysięcy ludzi, przebył rzekę Niemen i opuścił ziemię Matuszki Rosji. Tym ostatnim żołnierzem był Michał Ney, książę Elchingen i Moskwy. Jeden cesarz, dwóch królów, jeden książę, ośmiu marszałków i sześćset tysięcy żołnierzy - wszyscy zostali pobici. Wszyscy - oprócz syna bednarza z Sarrelouis." Łysiak dodaje jeszcze od siebie: "Nieprawda, panie Macdonnell. Wszyscy - oprócz Michała Neya i Polaków." 7

Od tego momentu zaczyna zapadać "zmierzch boga wojny"...
Przez najbliższe półtora roku Ney walczy u boku Napoleona w wielu ważnych bitwach z coraz bardziej doświadczonymi i liczniejszymi armii koalicji. Po zwycięstwach pod Lützen ( 2 maj 1813); Budziszynem (20-21 maj 1813), gdzie Ney dowodzi masą oskrzydlającą pozycje wojsk prusko-rosyjskich Barclaya de Tolly i Blücher'a; Dreznem (26-27 sierpień 1813), przychodzą przegrane bitwy pod Dennewitz (6 września 1813), tutaj Ney staje naprzeciwko swojego dawnego przyjaciela, niegdyś marszałka Francji, teraz króla Szwecji - Bernadott'a; wreszcie pod Lipskiem (16-19 października 1813), która stała się decydująca. Po klęsce kampanii niemieckiej, Napoleon zmuszony jest toczyć wojnę na terytorium Francji. Odnosi wiele zwycięstw; Brienne (29 stycznia 1814), La Rothier (30 stycznia 1814). W końcu jednak stając wobec nie tylko przeważających sił koalicji ale również namów marszałków, w gronie których był również Ney, decyduje się abdykować. Tutaj, Michel Ney zdradził po raz pierwszy.

Po abdykacji Cesarza, Ney podporządkowuje się Ludwikowi XVIII i zostaje dowódcą Gwardii Królewskiej oraz parem Francji. Po ucieczce Napoleona z Elby 26 lutego 1815 roku, zapalczywy i jak zwykle lekkomyślny Ney przyrzeka przywieźć go królowi w "w żelaznej klatce". Z początku zdecydowany stoczyć bitwę z lojalnymi wobec Napoleona wojskami, odkrywa że jego właśni żołnierze nie mają ochoty walczyć z Cesarzem Francuzów. 14 marca zdradza więc po raz drugi, tym razem króla, i staje po stronie swojego dawnego dowódcy. Przed Neye'em jeszcze jedna kampania, tym razem ostatnia. Rozegra się ona na polach Belgii i będzie krótka. Cesarz pokonuje 16 czerwca wojska pruskie pod Ligny, ale księciu Elchingen i Moskwy nie udaje się tego samego dnia pobić Wellingtona pod Quatre Bras. Języczkiem uwagi był tego dnia korpus gen. hrabiego d'Erlon, który otrzymując raz po raz sprzeczne rozkazy od Napoleona spod Ligny i od Ney'a spod Quatre Bras, nie wiedział co ma w końcu począć z całym tym galimatiasem. W ten sposób nie rozbito definitywnie ani Prusaków Blücher'a ani armii koalicyjnej Wellington'a. Zemściło się to już za dwa dni pod Waterloo, gdzie Wellington, umocniwszy się na wzgórzach postanowił czekać na pomoc wojsk pruskich. Na nic zdały się szaleńcze ataki kawalerii francuskiej, którym przewodził oczywiście nikt inny jak marszałek Ney. Szarżował z okrzykiem "Patrzcie jak umiera marszałek Francji !". Zabito pod nim 5 koni, on jednak przeżył choć pewnie chciał umrzeć. Wiedział co czeka go po przegaranej bitwie.


Grób Ney'a na cmentarzu La Pere Lachaise
(fot. David Debrestian)

Po ostatecznej klęsce Cesarza Napoleona, Ney mógł uciec za granicę. Nie zrobił jednak tego. Ukrywając się w jednej z wiosek, nieopatrznie zostawił na widoku w jednym z domów szablę turecką - prezent ślubny, który otrzymał od Cesarza. Aresztowany 3 sierpnia 1815 roku pod zarzutem zdrady, został osądzony przez rojalistów i skazany na śmierć. Zbudzony nad ranem dla odczytania wyroku sądu, Ney przerwał sekretarzowi sądu Couchy'emu, który rozpoczął od wymieniania tytułów marszałka:
"- Proszę opuścić te formułki ...dojdźmy wreszcie do końca !"
a gdy padło końcowe "na śmierć" rzekł:
"- Lepiej powiedzieć po wojskowemu: będzie gryzł ziemię !"(wg Kurtza: "-Lepiej powiedzieć Michał Ney, a za chwilę garstka prochu")8
Wyrok wykonany został 7 grudnia 1815 roku w Paryżu, w Ogrodach Luksemburskich. W Ney'a trafiło 11 z 12 wystrzelonych kul. Jeden z żołnierzy rozmyślnie strzelił wysoko w ścianę...

1. Waldemar Łysiak; : "Cesarski poker"; KAW, Kraków 1978, s.255
2. jw.; s.255-256
3. Robert Bielecki "Wielka Armia"; Wydawnictwo Bellona 1995, s. 295. Przeglądając listy Cesarza do marszałków, można znaleźć także wyrażenie "mój drogi książe" lub "mój książę". Pamiętajmy, że z czasem marszałkowie zostawali tytularnymi książętami (czy raczej diukami) w dowód zasług na polu bitwy; Ney - ks. Elchingen i Moskwy, Berthier - ks. Wagram itd. (przyp hamilkar)
4. Stefan Mosor, "Sztuka wojenna w warunkach nowoczesnej wojny"; Wydawnictwo MON, Warszawa 1986, s. 429.
5. Waldemar Łysiak; : "Cesarski poker"; KAW, Kraków 1978,s. 248
6. jw; s. 263
7. Waldemar Łysiak; : "Cesarski poker"; KAW, Kraków 1978; s. 274. Tłum. Macdonnella -Feliks Rutkowski.
8. Magazyn historyczny "Mówią wieki" 5/1972; Waldemar Łysiak, "Śmierć i legenda 'najwaleczniejszego z walecznych' (2), "Nauczyciel z Północnej Karoliny"




Komentarze na forum (12 wiadomości) - dodaj swój
Ostatni dodany komentarz: