[rysunek] [rysunek]  
Logo Mapa

  [rysunek]  
Strona główna
Autorzy
O stronie
Regulamin
Pobór
Faq
Stratedzy
  
Aktualności
Akademia
Taktyka i strategia
Armie świata
Technika
Zbrojownia
Słynne postacie
Odznaczenia
Terroryzm
Galeria
Kantyna
Leksykon
Biblioteka
Forum dyskusyjne
Linki
 
     




Copyright © 1997 - 2002
Cybernetyczna Gildia Strategów.

Wszelkie prawa zastrzeżone.
All rights reserved.
Hosting: Dualcore.pl

Sponsor:
Program do pożyczek

Blog technologiczny

Aktualności

Czy stary sprzęt dożyje NATO ?

Autor: ZAQ Gadov Desert FoX

Polska armia nie kupi w przyszłym roku ani jednego czołgu, nie mówiąc już o samolotach. Sprawi sobie jedną maszynę inżynieryjno-drogową MID i cztery śmigłowce "Sokół". Zaległości remontowe spowodowały spiętrzenia, sięgające 1400 sztuk "podstawowego sprzętu", co oznacza, że nie ma ani grosza na doprowadzenie do stanu używalności czołgów i opancerzonych wozów bojowych. W spisie zaplanowano na rok 1999 rok zakupów mało jest zwiastunów modernizacji; strzelcy mogą liczyć najwyżej na 2,5 tysiąca karabinów automatycznych "Beryl" natowskiego kalibru 5,56 i pięćset sztuk broni, do której stosować można zachodniego typu naboje parabellum. Wśród powszechnego i pewnie uzasadnionego narzekania na niedostatki w kasie, z największym trudem przebijają się w MON pomysły na rzeczywistą racjonalizację wydatków. Przykładów jest wiele.

Zamiast na przykład skomputeryzowanej, optymalizującej zakupy, zintegrowanej logistyki, górę biorą koncepcje, w których każdy rodzaj sił zbrojnych miałby własne zaopatrzenie, odrębny system, własne komputery, magazyny, z tylko lotniczymi czy marynarskimi półkami, z kosztowna własna obsługą. Wśród wielu spraw aktualny jest przykład szkolenia kierowców. Armia potrzebuje ich co roku kilkanaście tysięcy. Do tej pory nie rozstrzygnięto, w jakim systemie ich szkolić, gdy służba zostanie skrócona do roku. Można wybrać wariant, w których dostosowuje się racjonalnie do potrzeb, odpowiednio system wcieleń, a wtedy i rekruta wystarczy, i nawet da się ograniczyć liczbę kursów, czyli przygotować taniej. Ale przecież można inaczej. I wcale nie jest powiedziane, że ten inny, mniej nieopłacalny i właściwie mniej sensowny system w polskiej armii nie ma szans.

Jest niemal pewne, ze w roku w którym powinniśmy wwozić polskiego żołnierza do NATO, nie zaoszczędzimy na wojskowym transporcie. Gdyby wymienić trzyipółtonowe ciężarówki na większe o ładowności 6-8 ton, przewozy byłyby tańsze, trzeba by mniej łożyć na szkolenie znacznie zmniejszonej grupy kierowców. Do tej pory nie ma w polskich siłach zbrojnych ani jednej ciężarówki samozaładowczej, zestawy niskopodwoziowe, niezbędne do przemieszczania na przykład ciężkiej broni pancernej, to dawkowana w aptekarskich porcjach rzadkość, a o kontenerach, w których w NATO instaluje się i przewozi niemal wszystko, porozmawiać można tylko teoretycznie.

Wobec braku realnych perspektyw na zakupy powietrznych transportowców wciąż podejmowane są heroiczne wysiłki, by podtrzymywać przy życiu stareńkie An26 - to zresztą wyjątkowy twór kosztownego oszczędzania.

By utrzymać racje bytu jednostek pancernych, wojskowi zdecydowani są ożywiać cudem nawet czołgi T-55 A (mamy ich jeszcze 270 sztuk)., choć dni ich chwały pamiętają tylko starsi weterani Układu Warszawskiego.

Czołgi T-55 to typowy przykład "techniki nieperspektywicznej", w utrzymanie której państwo wkłada i topi ciężki grosz publiczny. Nieperspektywiczna jest ta broń i sprzęt, której nie da się już ich zmodernizować, zupełnie nie przystaje to do wyposażenia armii NATO, jest zużyta w maksymalnym stopniu, a na dodatek brakuje do niej części zamiennych. Co najistotniejsze - na polu walki, przy współczesnych środkach, stary oręż nie miałby szans nie tylko na oddanie ciosu, ale też na przetrwanie.

Nieperspektywiczne są wiec MIG 21 i MIG 23. Nie wiadomo też po co przedłużać żywot 11 starych szturmowców

Su-20. Spośród naszych "najnowszych" 22 myśliwców MIG-29 sprawnych jest tylko część, poza tym chronicznie brakuje do tego niezłego płatowca odpowiedniej awioniki i uzbrojenia. To ostatnie coraz trudniej zresztą dostać i każda "jednostka ognia" jest niezwykle kosztowna. A poza tym nasze najnowsze MIG-i są sprzętem wyjątkowo drogim także z jeszcze jednego powodu. W porównaniu z samolotami NATO resus na przykład silników rosyjskiego myśliwca jest nawet czterokrotnie krótszy. To znaczy, że zanim F-16 trafi do warsztatu na pierwszy remont, MIG potrafi zaliczyć przynajmniej 4 przeglądy połączone z wymianą drogich podzespołów.

Nie ma środków bojowych do "łatających czołgów", czyli szturmowców, rosyjskiej produkcji Mi-24. Część z nich to prezent niemiecki. Bundeswehra kilka lat temu obdarowała nimi Polskę, pozbywając się właśnie nieperspektywicznych helikopterów z zasobów sił zbrojnych b. NRD.

W przyszłorocznym budżecie, jak szacuje dziś armia, na eksploatacje sprzętu da się przeznaczyć o 10% mniej środków niż w roku obecnym. Takie nakłady nie powstrzymają degradacji technicznej. Już teraz sprawność broni pancernej ocenia się na 60-70% (co oznacza, że na 100 czołgów - 30 rdzewieje w pokrzywach), artylerii i rakiet na nieco ponad 55%. W fatalnej sytuacji jest rozpoznanie i sprzęt łączności - do pracy nie nadaje się co drugie urządzenie i radiostacja. Stosunkowo nieźle na tym tle wyglądają wojska lotnicze - 75% sprawności. Tyle że w przypadku lotnictwa bojowego tak wyśrubowany poziom techniczny wymuszają rygorystyczne zasady bezpieczeństwa.

Na współczesnym polu bitwy nie miałyby żadnych szans nasze urządzenia walki radioelektronicznej, świat dysponuje już środkami kolejnych generacji, króluje technologia cyfrowa. Porosyjski stacje radiolokacyjne WRE lepiej za wczasu wyrzucić, mogą tylko zaszkodzić obsłudze - są bowiem bardzo łatwym celem dla inteligentnych pocisków.

Optymiści w armii twierdzą, że jeśli chcielibyśmy wymienić za całe budżetowe pieniądze w obecnej wysokości wojskowy sprzęt na nowy, trzeba na to stu lat. Pesymiści wieszczą, że za dwa, trzy lata, jeśli nie zdarzy się cudowny przypływ gotówki, pojazdy ze zmechanizowanych jednostek po prostu staną. Nie ma środków na doprowadzenie do porządku nawet 25 szturmowców Su-22, a NATO potrzebuje ich cała eskadrę. Modernizacje w większym lub mniejszym stopniu wymaga prawie sto okrętów. Dowództwo Wojsk Lądowych będzie w przyszłym roku dumne, jeśli wyremontuje 30 czołgów t-72 - podstawowe wyposażenie naszych jednostek pancernych. Na remont czeka jeszcze jednak ponad 270 czołgów, ponad BWP, niemal 250 dział samobieżnych. By podreperować stan sprzętu, zapewne ograniczyć będzie trzeba wydatki na szkolenia i jak zwykle sięgać po zapasy części przechowywanych na czarną godzinę. Być może, rzeczywiście - ta godzina właśnie wybiła teraz !!




Komentarze na forum (6 wiadomości) - dodaj swój
Ostatni dodany komentarz: